Aktualności

1 miejsce Zyskowskiego !! - Ultramaraton Podkarpacki 07.05.2016

"Ultramaraton Podkarpacki 115km, choć po zmianie trasy 118km i 1860 przewyższenia. 1 miejsce open. Świetna organizacja: perfekcyjne oznaczenie trasy, na mecie na pięknej rzeszowskiej starówce świetna muzyka na żywo (występy różnych zespołów), owacje dla każdego zwycięzcy, bo każdy finiszer tak długiego biegu to zwycięzca. Ale co się dziwić gdy bieg organizują biegacze" - tymi oto słowami Andrzej Zyskowski skomentował na swoim profilu FB swój występ.

Serdecznie gratulujemy, zapracowałeś na to !

up 118km 1 20160509 1959944728

1. 48 Andrzej ZYSKOWSKI M Olsztyn Mafia Team Lubliniec 11:46:32
2. 10 Marcin ŻACZEK M Rzeszów KMP Rzeszów 11:56:33
3. 38 Jakub ŚLEZIAK M Siemianowice Śląskie Czorne Hanysy 12:21:52

Pełne wyniki: http://timekeeper.pl/wyniki/#1_DA500C
Zdjęcia: http://mafiateam.pl/galeria/zawody/ultramaraton-podkarpacki-07052016

II Tworogowska dycha po trowie - 07.05.2016

Mafię reprezentowało trzech zawodników

Zenon Nowak, Krzysztof Wysota i Monika Biela. Pogoda na zawody przełajowe była wymarzona. Trasa wymagająca ale bardzo przyjemna. "Lekko zabłocona"⯑ przebiegała lesnymi ścieżkami, momentami wysypana kamieniami.

Jako pierwszy z naszej trójki na mecie zameldował się Zenek

Zenon Nowak- 9 miejsce w kat. Open
8/177 mężczyzn
Czas brutto 00:38:44
Netto 00:38:44

Kriss Wysota- 50 miejsce w kat. Open
47/177 mężczyzn
Czas brutto 00:45:35
Netto 00:45:28

Monika Biela- 131 miejsce w kat. Open
15/83 kobiet
Czas brutto 00:53:07
Netto 00:52:59

Pełne wyniki: http://www.zmierzymyczas.pl/images/wyniki/20150507_-_Twor%C3%B3g_-_Wyniki.pdf

II tworogowska dycha 2016

I Tarnogórski Półmaraton 03.05.2016

3 Maja odbył sie I Tarnogórski półmaraton "Tak Dla Transplantacji" którego trasę postanowił przetestować Marek Grund. Pobiegł na spokojnie w ramach ostatnich przygotowań do PerunSky Marathon który odbędzie się już 7 Maja. W trakcie biegu Markowi przybył jeszcze jeden cel, a mianowicie doprowadzenie swojej biegowej koleżanki na 3 miejsce wśród pań. Jednak ostateczny atak ich rywalki okazał się zbyt mocny. Ostatecznie Marek z Ewą na metę wbiegli z czasem 1:33:21h co dało im 40 i 41 miejsce Open.
Ewa wśród pań była 4 ale w kategorii K20 zajęła 1 Miejsce.

Dlatego wielkie gratulacje dla Marka i Ewy za wytrwałość do końca!

Wyniki: http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2016/targ6k21.pdf

tarnowskie gory polmaraton 2016

Jak to się w Zajączkach kicało - 03.05.2016


bieg zajczkowski 2016 2 20160504 1536499502
Jedenasty Bieg Zajączkowski który odbył się 3 maja zawsze jest dużym wydarzeniem tej niewielkiej miejscowości położonej w sąsiedztwie Krzepic. Obsada biegu międzynarodowa, bo na starcie stanęło kilkoro zawodników z Ukrainy oraz Polski. Pogoda dopisała bo przestało padać, temperatura powietrza o jakiej marzą biegacze, tylko mocny wiatr przeszkadzał w osiągnięciu jeszcze lepszych wyników.
Konkurencja była naprawdę mocna. W gronie 150 biegaczy na 10-cio kilometrową trasę byli tacy zawodnicy jak Jakub Grajcar, Mateusz Pawełczak, zwycięzca biegu w Lisowicach 1 maja, Mariola Sojda, Ewa Brych-Pająk. W tym gronie oczywiście nie mogło zabraknąć zawodnika Mafii Team Lubliniec. Biegło mi się naprawdę dobrze i czas jaki osiągnąłem 44:23 jest dla mnie bardzo zadawalający. Miejsce zająłem 67, a w kat. wiek. byłem 12. Jak już mówiłem obsada była mocna bo w mojej kategorii wiekowej wystartowało 27 biegaczy. W biegu zwyciężyli oczywiście zawodnicy z Ukrainy.

Kazimierz Kordziński.

wyniki: http://www.protimer.pl/bio/export/results_online/225/1726

5 Bieg Dinozaurów - 01.05.2016 - 10km Lisowice

Relacja Marka Grunda, Ambasadora Festiwalu Biegów

"1 maja w Lisowicach odbył się już po raz piąty Ogólnopolski Bieg Tropami Śląskich Dinozaurów. Jako finiszer wszystkich edycji mogę śmiało powiedzieć, że impreza udaje się organizatorom zawsze!

Skromna i kameralna impreza na której nie brakuje rodzinnej atmosfery. W tym roku dzięki pięknej pogodzie nie zbrakło również rodziców z swoimi dzieciakami w biegach towarzyszących. Najliczniej z tych najmłodszych jak zawsze zjawiły się przedszkolaki I właśnie to ich bieg wzbudził najwięcej emocji wśród rodziców i kibiców.

Każdy z dzieciaków który ukończył bieg otrzymał medal i oczywiście coś słodkiego.

Bieg główny imprezy to 10-kilometrowa przełajowa trasa, która nie należy do tych najłatwiejszych. Składa się z 2 pętli a na każdej pętli tradycyjnie już przebiega się przez piec do wypalania cegły.

Po biegu wyświetlono krótki film, który wysłał do nas sam Marcin Świerc. To właśnie tutaj mieszkał i to tutaj zaczynał swoją przygodę z bieganiem. Potem przyszedł czas na dekorację najlepszych zawodników w kategorii open a także w kategoriach wiekowych. Nie mogło również zabraknąć bogatego losowania nagród. ..."

bieg dinozaurow 2016 2 20160502 1030807045

Mężczyźni:
1. Mateusz Pawełczak - 35:39
2. Jarosław Grabowski - 36:30
3. Jakub Caban – 36:31

Kobiety:
1. Agnieszka Janocha - 42:55
2. Anna Skalska - 43:15
3. Ewa Pachurka – 43:46

Wyniki MAFIA TEAM LUBLINIEC: 
14. Zenon Nowak 39:33
24. Marek Grund 42:01
28. Leszek Swoboda 42:58
36. Zbigniew Gawlik 44:01
38. Sebastian Kaczmarczyk 44:24
43. Krzysztof Wysota 44:48
55/3. Aleksandra Cytrycka 46:28
61. Kazimierz Kordziński 46:57
68. Marek Kapela 47:28
108/8. Monika Biela 53:47
109/9. Dominika Nowak 54:25
128/8. Natalia Honisz 56:51
129. Artur Kaczmarczyk 56:51
139. Wojciech Gembała 58:54
162. Tomasz Wilk 1:17:30

Pełne wyniki: http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2016/tropdin6op.pdf
Kilka fotek: http://mafiateam.pl/galeria/zawody/5-bieg-dinozaurow-lisowice-10km-01052016r




Orlen Warsaw Maraton - 24.04.2016

Mottem naszego poprzedniego, większego wypadu maratońskiego na Silesia Marathon 2015 było „veni, vidi …i nici (z planu)” – tym razem Mafia Team Lubliniec dała radę !!

Wracamy z Warszawy z tarczą, wśród naszych 14 maratończyków znalazło się 4 „trójkołamaczy” a 13 z nas zakończyło zmagania poniżej 4 godzin !!
Dla klubu, który oficjalnie rozpoczął działalność niecały miesiąc temu jest to wynik, którym należy się chwalić i nie mamy zamiaru się z tym chować – MAFIAAA!!
Marcin Grabinski - niewidomy maratończyk w parze ze swoim przewodnikiem Markiem Kapelą zwyciężył w kategorii specjalnej B1 - osoby niewidome z przewodnikiem, GRATULUJEMY !

Warszawski ORLEN Maraton był dla nas jednocześnie szansą do przeprowadzenia nieoficjalnych Mistrzostw Klubu na dystansie maratońskim, różnice były niewielkie, 4 osoby walczyły dzielnie o tytuł mistrzowski, lecz zwycięzca mógł być tylko jeden, stąd pokłony w stronę Zenona Nowaka, który z czasem 2:57:00 wygrał i przez najbliższy rok będzie dzierżył tytuł Najszybszego Mafiozy na dystansie Maratońskim – BRAWO Zenek !!

orlen 2016 4 20160426 1154220440

Czasy naszych zawodników mogły być jeszcze lepsze, jednak wiatr w twarz między 23km a 30km nie pomagał. Oczywiście warunki były takie same dla wszystkich, ale o ile za rok pogoda będzie nieco łaskawsza możemy liczyć na kolejne rekordy i być może naszych na listach MP w maratonie …ale o tym kiedyś indziej.
Wśród naszych biegaczy byli „starzy wymiatacze”, ale również debiutanci. Dla Kazimierza Kordzińskiego był to 91 start na królewskim dystansie, dla Artura Kaczmarczyka debiut …i to jaki, 3:25:36 zasługuje na uznanie!
Sporo życiówek i po raz kolejny świetna atmosfera wśród członków ekipy zasługuje na wyróżnienie, doskonale widać, że idziemy w prawidłowym kierunku, robimy swoje i będziemy robić to dalej. Cieszmy się bieganiem – zapraszamy na najbliższy Night Run, więcej informacji na naszym profilu FB.

Mafia Team Lubliniec

24.04.2016.Warszawa. Orlen Maraton. 42.195 km

219. Zenon Nowak 2:57:00
256. Marek Kapela 2:57:59
259. Marcin Grabiński 2:58:02
269. Andrzej Zyskowski 2:58:16 RŻ
1383. Artur Kaczmarczyk 3:25:36 RŻ debiut
1406. Leszek Swoboda 3:25:53 RŻ
1540. Zbigniew Gawlik 3:27:42 RŻ
1585. Marcin Grysiewicz 3:28:10 RŻ
1949. Marcin Trzepizur 3:34:23 RŻ
2225. Sebastian Kaczmarczyk 3:38:24 RŻ
2561. Jakub Olszewski 3:42:42 RŻ
2985. Martyn Kasperczyk 3:48:08 RŻ
3700. Kazimierz Kordziński 3:56:53
4178. Dariusz Myrcik 4:01:48

Zdjęcia - zapraszamy http://mafiateam.pl/galeria/zawody/orlen-maraton-warszawa-24042016


Chyża Durbaszka - Szczawnica 23.04.2016r.

 

Bieg okiem Ambasadora Festiwalu Biegowego i zawodnika Mafii Team Lubliniec - Mareka Grunda !


Na bieg w Szczawnicy zdecydowałem się dość spontanicznie, bo ledwie na 2 tygodnie przed startem. Ktoś chciał odsprzedać pakiet, postanowiłem skorzystać. Po chwili numer startowy był już mój – pisze Marek Grund, Ambasador Festiwalu Biegów.

Co skłoniło mnie do startu? Nie jestem pewny, czy sam udział w Chyżej Durbaszcze na dystansie 20 km czy chęć kibicowania w Mistrzostwach Polski w Długodystansowym Biegu Górskim, które miały się odbyć w ramach Wielkiej Prehyby, na dystansie 43 km. Kiedy jest już po wszystkim wiem, że chciałem tego i tego.
Wybieganie trwa - jestem w trakcie przygotowań do Perun Skymarathon, który odbędzie się już 7 maja w Czechach. Chyża Durbaszka miała być małym górskim sprawdzianem do tego startu.
Centrum zawodów na wszystkich 4 dystansach – dodatkowo Hardy Rolling na 6 km i Niepokorny Mnich 96 km – było oddalone ledwie 100 metrów od miejsca noclegu, więc idealnie. Chyża Durbaszka jako jedyna startowała jednak z innego miejsca, a dokładnie z Jaworek, gdzie zostaliśmy przewiezieni autobusami.
Na miejscu ok. pół godziny na przygotowanie. Rozgrzewka i serce zabiło pierwszy raz mocniej. Napawając się wszystkimi widokami dookoła – po raz drugi. Ahhhh góry! - krzyknąłbym, ale to jeszcze nie był ten stan.


szczawnica 2016 1 20160426 1578635200

Przed startem jeszcze wspólna fotka z biegaczami, którzy zajęli pokój obok.

Pogoda w tym dniu była chyba wymarzona - bardzo rześko, lekkie zachmurzenie, gdzie nie gdzie próbowało się przebijać słonko, a wiatr nie miał zamiaru utrudniania rywalizacji.
Około 250 śmiałków na starcie - zawodowcy, amatorzy, jak i pewnie Ci przerażeni samym udziałem w biegu górskim. Rozejrzałem się dookoła, na ale twarzach nie było widać strachu, widziałem tylko uśmiechy. Odliczanie… 3, 2, 1…
Na początek trochę klepania asfaltu - jakoś to trzeba było przetrwać. Wypatrzyłem w tłumie Iwonę Turosz i postanowiłem biec przy niej, licząc na walkę do samego końca. Niestety walka nie trwałą zbyt długo - Iwonie bieg utrudniała kolka. Niemniej jednak trzymałem jej tempo, bo jako „zawodowiec” w paleniu startów wiedziałem, że przyśpieszenie na tym etapie przyniosło by owoce już na pierwszym lub drugim podbiegu.
Ciągnąłem Iwonę za sobą do pierwszego podbiegu, który był już w 100 procentach w górskim klimacie. Tam postanowiłem zaatakować. Iwona został lekko w tyle, ale widziałem, że jako typowy biegacz górski poradzi sobie z naturą i jeszcze mnie dogoni.
Atakowałem podbieg na 80 procent możliwości. Wyprzedzałem regularnie i plasowałem się między 2. a 3. panią biegu. Tempo było równe, ale podbieg dłużył się. Po chwili lekka prosta i spotkanie na trasie z Niepokornymi Mnichami, którzy zmagali się z biegiem już od 8 godzin. Serdecznie ich wszystkich pozdrowiłem i zachęciłem do dalszej walki. Widać było, że oni już swoje przeszli, ale też że nie mają zamiaru się poddać.
Dobiegam do przeł. Rozdziele. Na okoliczność widoków, jakie tutaj napotykam dostaje gęsiej skórki. Z szokiem zwalniam. To właśnie tutaj góry - po raz pierwszy tamtego dnia - usłyszały mój krzyk. Jeszcze nie ten z bólu, ale ten prawdziwej radości… „Życie jest piękneeeeee!”
Przyśpieszyłem po chwili, bo z trasy robiła się jedna wielka sinusoida - góra, dół, góra, dół itd. Do tego było bardzo wąsko, a szlak pokryty był korzeniami. Włączyłem większy stopień koncentracji, by nad tym zapanować, ale nie mogłem się też powstrzymywać by co chwile rozglądać się na boki i podziwiać przyrodę.
Szlak pod Wysoką - to tutaj usłyszałem głęboki oddech i zobaczyłem wielkiego susła Marcina Świerca, który właśnie bronił tytułu Mistrza Polski. Minęło kilka sekund i Marcina już nie było. Podrapałem się po głowie i pomyślałem - „wow, z czego oni są zrobieni!?”
Pobiegłem dalej. Kawałek po bardzo odsłoniętym fragmencie pozwolił słońcu ogrzać moją twarz. Pozdrowiłem kilku turystów i po chwili nastąpił ostry skręt do Schroniska pod Durbaszką. Bardzo agresywny zbieg po trawie i emocje znów puszczają. „Życie jest piękne” - znów wykrzyczałem, a kibice stojący pod schroniskiem wzmocnili swoje brawa i okrzyki.
Punkt odżywczy na 11. kilometrze trasy. Wypiłem kubek wody, kilka kolejnych wylałem na twarz i głowę. Wspaniałe uczucie. PS. Serdecznie pozdrawiam tamtejsze wolontariuszki!
Wznowiłem bieg. Po chwili wyprzedził mnie Bartosz Gorczyca, który twardo gonił Marcina w walce o tytuł.
W miarę płaski fragment, a w żołądku... małe zawirowanie. Nie mam pojęcia czym mogło być ono spowodowane. Zwalniam. Po chwili wyprzedza mnie trzecia zawodniczka Chyżej Durbaszki - Emilia Romanowicz. Jej plecy są co raz dalej, chyba bardzo zwolniłem…
Do głowy przywędrowały tu pewne słowa - „Musisz zmienić sposób myślenia, sukces to wybór!” Każdy mistrz wie, że psychika to najpotężniejsza broń. Ale większość z nas nie wie, że ma moc. Co dzień robimy to samo, myślimy schematycznie. Każdy dzień jest względnie taki sam. Jedyną zmienną rzeczą jest... zmiana. Zamiast narzekać na wycisk mówmy sobie, że katujemy się dla siebie, dla swojej pasji. Patrzmy na siebie jak na mistrza, zacznijmy myśleć i mówić jak mistrz, a nikt nas nie powstrzyma...

To działa!

Żołądek zaczyna puszczać. Dwa 2 cukierki zjedzone na szybko naładowały mnie energią. Ruszyłem w pościg. Zbiegi zdawały się nie mieć końca. W końcu nastała prosta przed Szafranówką - to tutaj łączyły się trasy Chyżej Durbaszki i Hardego Rollingu. Panowie przebiegali tylko ze świstem, ale nie miałem zamiaru im odpuszczać. Trzymałem ich plecy w zasięgu.
Za Szafranowką czekał nas już tylko baaaardzo długi i mocny zbieg do mety. Tempo było tak szybkie, że nogi nie potrafiły zwolnić, ciało leciało do przodu. Upadek tutaj przyniósł by fatalne skutki. Do tego błoto... wszędzie błoto.
Na końcu agresywnego zbiegu był ostry zakręt na wybrukowany chodnik. 700 metrów do mety, przy brzegu Dunajca. Moje nogi… uginały się same po tym fragmencie trasy. Nie chciałem już jednak zwalniać, dlatego włączyłem „tryb walki na głosy”. Na mecie już było mnie słychać. Krzyki pomogły, zawsze pomagają!

Skręcam na most, gdzie była ulokowana meta. To były moje sekundy zwycięstwa!Przekroczyłem linie mety z podniesionymi rękoma - ostatnie górskie przetarcie przed Perunem zaliczone na 4 z plusem.

Kilka fotek : http://mafiateam.pl/galeria/zawody/23042016-szczawnica-chya-durbaszka-20-km




CROSS DUATHLON LEŚNY - Lubliniec 16.04.2016r.

W minioną sobotę 16 kwietnia podczas CROSS DUATHLON LEŚNY o Puchar Starosty Lublinieckiego organizowanego przez WKB META​ zawodnik KS Mafia Team Lubliniec Zenon Nowak z czasem 1:14:58 zajął 8 miejsce rozgrywanym w formule bieg 3 km + rower 21 km + bieg 3 km.

Zamiast szczegółowej relacji zamieszczamy komentarz Zenka :)

"Po biegu było dobrze, jak na 3km to miałem dużą przewagę. Ale już po 2,5 km (jazdy na rowerze) wyprzedziło mnie dwóch - przejechali koło mnie niczym pendolino. Potem do końca pierwszego okrążenia trzymałem plecy trzeciemu. A potem było już tylko gorzej...
W biegu wyprzedziłem jeszcze dwóch, ale po zejściu z roweru to była masakra :) "

Zdjęcia dzięki zmierzymyczas.pl​
http://mafiateam.pl/galeria/zawody/duathlon-lubliniec-16042016

 

PagóRace Ozimek - 16.04.2016r.

PagóRace, czyli jak się w Ozimku biegało.

Trzech mafiozów wystartowało minionej soboty 16 kwietnia w przełajowym biegu PagóRace w Ozimku. Pogada sprzyjała dzisiaj nam biegaczom, było przyjemnie chłodno. Trasa biegu wymagająca, dużo było pagórków, podbiegi i zbiegi, korzenie drzew, trzeba było patrzeć pod nogi jak to na crossie bywa. Ogólnie trasa ciężka technicznie nasiąknięta wodą, a na podbiegach i zbiegach piach. Na liście startowej ponad 180 zawodników do mety dobiegło 151. W tym gronie nas trzech z dobrymi wg mnie czasami i miejscami. Nie prowadzono klasyfikacji w kategoriach wiekowych, nie mniej jednak najlepszymi w gronie 50-latków byli nasi biegacze Paweł i Kazik.

22.Paweł Springwald 48:06
24. Krzysztof Wysota 49:05
28. Kazimierz Kordziński 49:15

Pełne wyniki dostępne: http://enduhub.com/pl/wyniki/bieganie/2016/kwiecien/10_4-km/ozimek/i-ozimski-cross-pagorace,17156/
Z
djęcia: http://mafiateam.pl/galeria/zawody/pagorace-ozimek-16042016

8 Bieg Częstochowski - 10km 9.04.2016

Ni deszcz, ni słota, dobra robota, czyli 8 Bieg Częstochowski​ w relacji Kazia Kordzińskiego.

Nieustający deszcz, padający od samego rana, a także podczas biegu nie zniechęcił twardzieli z Mafii. Na starcie pojawiła się sześcioosobowa grupa Mafiozów, którym deszcz i niska temperatura nie przeszkodziła wystartować razem z ponad tysiącem dwustu zawodnikami. Humory nam dopisywały, bo deszczyk nie był mocny, a nowa trasa dawała szanse na osiągnięcie dobrych wyników. Biegacze to twardziele, w porównaniu z kibicami, których było jak na lekarstwo i mam wrażenie że większość to rodziny i znajomi biegaczy.

Jak zawsze na takich zawodach spotykam dużą grupę przyjaciół i znajomych, którzy też organizują imprezy biegowe w swoich miejscowościach i serdecznie na nie zapraszają. Daniel, zaprasza do Ozimka już w sobotę 16 kwietnia, przyjaciele z NGB Kłobuck do siebie na Zakrzew w czerwcu 12 na Leśny Bieg, Jacek Chudy w sierpniu do Blachowni. Ja pozwoliłem sobie zaprosić ich do Lisowic na Ogólnopolski Bieg Tropami Śląskich Dinozaurów​ i Kwietny Bieg.
Wracając do biegu, trasa nie była łatwa, ale jednak dość wymagająca, sporo zakrętów na mokrej jezdni, kostce i śliskich płytach w Alejach NMP, a także podbiegi pod klasztor na Jasnej Górze dały się we znaki. Uważam że poradziliśmy sobie z tym bardzo dobrze.
Zawody ukończyło 1235 zawodników, a my wszyscy zmieściliśmy się w pierwszej ćwiartce biegaczy którzy bieg ukończyli. Zwyciężyli zgodnie z oczekiwaniem organizatorów biegacze z Kenii. Miłym akcentem jest relacja Częstochowskiego wydania: Częstochowa.wyborcza.pl , gdzie klub nasz został wymieniony z nazwy.

Wyniki naszych zawodników.

128. Marek Grund 41:33
139.Leszek Swoboda 41:47
181. Paweł Springwald 42:49
204. Jakub Olszewski 43:22
256. Krzysztof Wysota 44:15
281. Kazimierz Kordziński 44:45

Dziękujemy za zdjęcia Wiolecie Pelikan z Kłobucka :)

Pełne wyniki, zdjęcia i relacje z biegu:

www.wyniki.datasport.pl/results1725/wyniki/01_OPEN.pdf

http://mafiateam.pl/galeria/zawody/bieg-czstochowski-10km-9042016

Bieg z jajami - Lubliniec 28.03.2016r.

28 marca czyli w lany poniedziałek 3 naszych biegaczy wzięło udział w "Biegu z jajami" I jak na prawdziwych Mafiozów przystało, panowie zadbali o swoje "jaja" i dobiegli z nimi do mety w całości.

2. Zenon Nowak 29:45
9. Marek Grund 32:36
18. Kazimierz Kordziński 36:34

Półmaraton Ślężański - Sobótka 19.03.2016r.

19 marca 2016r. był dla 4 Mafiozów pierwszą okazją do sprawdzenia się na dystansie półmaratonu. Tak się złożyło, że wybór padł na jeden z najtrudniejszych atestowanych półmaratonów w kraju – Półmaraton Ślężański (pomiędzy najniższym i najwyższym punktem trasy mamy 208m). 
…jak się później okazało, obawy były płonne, Mafia Team Lubliniec zawsze daje radę

sobotka 2016 1 20160321 1742361654

…ale od początku…

7 śmiałków Mafii Team Lubliniec już w piątek poprzedzający bieg wybrała się do Sobótki, gdzie w sobotnie przedpołudnie na sygnał salwy armatniej 4417 osób ruszyło pod górę Ślężę. 
Tutaj należy podziękować Kazikowi Kordzińskiemu za zorganizowanie noclegu oraz warto wspomnieć, że Kazik jest jedną z 3 osób, które ukończyły wszystkie 17 edycji biegów (8x „Maraton Ślężan” oraz 9x „Półmaraton Ślężański”) - BRAWO !!! (http://www.polmaratonslezanski.pl/wierni-slezanie/)

Sobota, punktualnie 11:00, ogłuszający armatni wystrzał dał sygnał do startu, przed nami 21097m.
Trasa świetna, wymagająca, masa podbiegów, najdłuższy (2,1km) o przewyższeniu 110m mniej więcej w połowie trasy …ale to nie koniec (profil na zdjęciu http://www.polmaratonslezanski.pl/…/climb-polmaraton-slezan…). Dla tych, którzy myśleli, że po 10km już będzie z górki podbiegi na 17, 18 i 20km okazywały się zabójcze Tutaj bardzo mocno pomagała wcześniejsza analiza profilu trasu i tego co nas czeka pod koniec, gdyż każdy podbieg wydawał się trudniejszy. Każdy z nas miał w głowie słynne już słowa Marka Grunda „pokaż, żeś nie kalesony” i nawet w trudnych chwilach nie dawał się złamać. Cześć Mafiozów ewidentnie na tych górkach poczuła wpływ treningów w Kokotku – kolejny raz dzięki Kaziu. 400m przed metą mamy ostatni zbieg, kumulacja endorfin pcha niektórych z nas w tempie 3:00min/km do mety by na ostatnich metrach „łyknąć” jeszcze ze 20 osób i w pełni szczęścia udać się na zasłużony odpoczynek.

Podczas całego biegi nad głowami górował śmigłowiec jednego ze sponsorów, który rejestrował zmagania z powietrza – efektyhttps://www.youtube.com/watch?v=SGRnZqf79Is&feature=youtu.be

Na duże słowa pochwały zasługują organizatorzy, ogarnąć taką ilość biegaczy nie jest sprawą łatwą a od początku do końca mieliśmy przykład wzorcowo przeprowadzanej akcji w pełni wartej naśladowania. Wydawanie pakietów, posiłek po biegu (przesmaczne danie makaronowe w 3 odmianach), ceremonia rozdania nagród, rozmieszczenie punktów z płynami na trasie, zabezpieczenie trasy między innymi przez adeptów Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych z Wrocławia itd. itd.
Jak można było się spodziewać bieg, który przyciągnął polską i nie tylko elitę biegową opanowali Kenijczycy (wszystkie 3 miejsca wśród mężczyzn na podium, miejsca 1 i 2 wśród kobiet). Zwycięzca zameldował się na mecie już po 1:04:54 co jest nowym rekordem trasy, zwyciężczyni również z rekordem kończy zmagania z czasem 1:12:18.

Nasi reprezentanci dali z siebie wszystko, piękna, słoneczna pogoda oraz temp. okolicy 10 stopni zachęcała do rywalizacji (dla przypomnienia – 4417 osób ukończyło bieg):
m. 613 Swoboda Leszek 1:36:41 (pierwszy półmaraton)
m. 707 Kaczmarczyk Sebastian 1:38:03
m. 1593 Wysota Krzysztof 1:47:26 (pierwszy półmaraton)
m. 1726 Kordziński Kazimierz 1:48:44
m. 3190 Myrcik Dariusz 2:02:48
m. 3306 Biela Monika 2:04:06 (pierwszy półmaraton)
m. 3307 Tol Kamil 2:04:06 (pierwszy półmaraton)

Półmaraton Ślężański jest doskonałym przykładem biegu dopracowanego, zasłużonego, zachęcającego do udziału w kolejnych edycjach – w końcu 4417 osób nie może się mylić !

Pełne wyniki OPEN:http://wyniki.datasport.pl/results1705/wyniki/01_OPEN.pdf
Kilka fotek http://mafiateam.pl/galeria/zawody/pomaraton-laski-19032016

12-godzinny Podziemny Bieg Sztafetowy 2015

Tego jeszcze nie było…

Kolejne wyzwanie dla Mafiozów. Tym razem łupem padła kopalnia soli Bochnia, gdzie w dniach 11-13. marca, pięciu mocarzy w składzie: Kaziu Kordziński, Andrzej Zyskowski, Marek Kapela, Marek Grund oraz Martyn Kasperczyk atakowało 12-godzinną, podziemną sztafetę.

Ta niecodzienna impreza rozgrywana 212m pod ziemią z roku na rok nabiera coraz wyższej rangi i przyciąga mnóstwo biegaczy, którzy kilka dni po zapisach miewają problemy ze snem, jedzeniem, oczekując jednego…losowania. 

Przypomnę, że organizator ustala limit 260 osób z czego:
- 42 ekipy biorą udział w drodze losowania,
- 5 ekip, które ukończyły imprezę w ubiegłym roku zajmując miejsca od 1 do 5,
- 15 ekip na indywidualne zaproszenie Organizatora,
oraz 3’ka, która 3-krotnie dokonywała zgłoszenia w latach poprzednich a nie została wylosowana.

Bieg tego typu różni się znacząco od klasycznych 5’tek, 10’tek, połówek, czy maratonów ze względu na intensywność i powtarzalność. Każdy z Was zaliczył w życiu nie jeden interwał. Pomyślcie, że tutaj trzeba powtarzać je przez 12 godzin, na trasie o długości 2420m, z krótkimi odstępami czasu na regenerację i oczywiście w jak najlepszym tempie.

Piątka Naszych zgłosiła się już w piątek, 11.marca by punktualnie o godzinie 20:00 zjechać do kopalni.
Odebranie pakietów startowych, numerów, chipów, dyskusja na temat ostatecznej taktyki, pożywna kolacja i…czas na sen.

Sobota 12.03., czyli dzień startu. Od rana nerwowa atmosfera wśród zawodników, wczesna pobudka, śniadanie, przygotowanie ‘’pakietu’’ wspierającego podczas biegu – dodamy, że start był umiejscowiony ponad 300 schodów ponad miejscem zakwaterowania, więc schodzenie i wchodzenie za każdym razem, aby uzupełnić zapasy nie bardzo się uśmiechało – rozgrzewka i zaczynamy ‘’zabawę’’!
Start honorowy rozpoczął nasz Kapitan – Marek Grund – który od początku do końca dbał o sprawy organizacyjne i tak naprawdę dzięki niemu mogliśmy reprezentować drużynę ‘’Mafiozów Czterech by Mafia Team Lubliniec’’.
Start Marka do końca stał pod znakiem zapytania. Kontuzja blokowała treningi w ostatnim miesiącu a 12 godzin na trasie mogło znacząco pogorszyć stan.
Na szczęście wszystko z głową i nieco wolniejszym, ale MOCNYM tempem pozwoliło kolejny raz ukończyć zmagania.
10:00, przebiegnięcie linii startu i już nie było odwrotu.
Kółko po kółku, w różnych konfiguracjach, z mniejszymi i większymi przerwami pokonywaliśmy kolejne okrążenia.
Pierwsze kryzysy zaczęły się ok. godziny 17:00 – zbyt późne jedzenie i problemy żołądkowe mocno osłabiły tempo biegu. Na szczęście plusem było początkowe tempo, więc można było co nieco ‘’urwać’’.
Im później, tym atmosfera bardziej nerwowa. Ciągła analiza czasów, wyników, zajmowanych miejsc.
Mniej więcej o godzinie 20:30 odpadł nasz diabetyk Martyn. Pomimo stałej kontroli, zmniejszenia dawki insuliny do minimum, poziom cukru gwałtownie spadł i finalne kółko zaliczył na oparach. Dalsza rywalizacja nie miała sensu – zdrowie przede wszystkim!
Podziękowania w tym momencie należą się NAJMOCNIEJSZYM zawodnikom, czyli Andrzejowi Zyskowskiemu i Markowi Kapeli, którzy przez ostatnią godzinę nakręcali tempo.
Dodam, że Andrzej i Marek pokonywali okrążenia w tempie nie większym niż 04:00min/km – 200m? 400m? NIE – 2420m! Naprawdę OGROMNE brawa za 100% dyspozycję podczas CAŁEJ imprezy!

Godzina 22:00 i dźwięk syreny zakończył rywalizację.
„Mafiozów Czterech by Mafia Team Lubliniec’’ po zaliczeniu 71 okrążeń o łącznym dystansie 173km i 939m zajęło 7. MIEJSCE!!!!

mafiozow czterech by mafia team lubliniec 7 20160315 1355201711

Lekki niedosyt pozostał po przeanalizowaniu ostatecznych wyników. Okazało się, że do 6. miejsca zabrakło jedynie…1km, natomiast do 5. Miejsca, uwaga…1,5km!
I 5’tka była TAK BLISKO!!!
Dla niewtajemniczonych dodamy, że 5. Miejsce w ukończonej edycji gwarantuje zieloną kartę na występ w kolejnej. Niemniej jednak w planach od początku była pierwsza 10’tka – udało się! Wyciągnęliśmy wszelkie wnioski i za rok powalczymy ponownie!

Na koniec dodamy oczywiście informację o drugim składzie KINGA TEAM, który reprezentował nasz weteran biegowy.
Kaziu, jako stary wyjadacz, mógł dopisać Bochnię w kalendarz po raz 12!
W nieco innym składzie (Darek Gutowski, Romek Pytel, Dominik Trzepizur i oczywiście Kazik), ale dumnie z mafijnym krawatem i dopingiem naszych na trasie, zaliczył 61 okrążeń, czyli 148km i 642m, zajmując 42. miejsce.

BRAWA dla organizatorów, którzy zadbali o WSZYSTKO – łącznie z masażami, które pomogły  w szybszej regeneracji.
Mamy  nadzieję, że podczas kolejnej, XIII edycji, szczęście będzie również po naszej stronie, zostaniemy wylosowani i powalczymy o co najmniej 5. miejsce!

Link do wyników: http://www.sztafetabochnia.pl/user_files/2016/koncowe_2016.pdf
Więcej zdjęć: http://mafiateam.pl/galeria/zawody/bochnia-12h-sztafeta-12032016r

Pozdrawiamy,

Mafia Team Lubliniec

Dzień Kobiet w Koszwicach - 06.03.2016r.

 

Biegowy Dzień Kobiet w Koszwicach.

Do świętowania pozostało jeszcze co prawda kilkanaście godzin, ale my już możemy pochwalić się kolejnymi osiągnięciami Naszej ekipy.

Impreza zorganizowana przez Start Koszwice (http://start-koszwice.pl/) - Karina, Teodor, Mateusz, na wstępnie dziękujemy i życzymy kolejnych sukcesów!
Całość zgrana od A do Z!

Z roku na roku można zauważyć progres zarówno pod względem organizacji jak i frekwencji! BRAWO!

Dystans 5km można było pokonać w klasyfikacji Biegowej oraz Nordic Walking.
Trasa szybka, choć momentami błoto utrudniało napędzanie i dodało nieco smaczku.
Temperatura dla co niektórych niezbyt sprzyjająca, natomiast mocne tempo pozwoliło rozgrzać mięśnie już podczas pierwszych kilkuset metrów.

Zawody w klasyfikacji Biegowej ukończyło 246 zawodników, natomiast Mafia zajęła następująco:
13. Martyn Kasperczyk 00:18:52h
14. Artur Kaczmarczyk 00:18:54h
28. Zbyszek Gawlik 00:20:32h
32. Leszek Swoboda 00:20:37h
36. Paweł Springwald 00:21:05h
40. Krzysztof Wysota 00:21:27h
44. Kazik Kordziński 00:21:41h
77. Ola Cytrycka 00:23:52h
111. Monika Biela 00:25:51h
210. Grund Marek 00:32:26h
211. Czapla Daria 00:32:27h
228. Karolina Wilk 00:36:39h

Pełne wyniki: http://start-koszwice.pl/wp-content/uploads/2014/05/20160306_Koszwice.pdf

Życzymy wszystkim kolejnych sukcesów!

 

 

Więcej zdjęć u nas w galerii: http://mafiateam.pl/galeria/zawody/dzie-kobiet-w-koszwicach-06032016r

 

Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych, Zawadzkie, 28.02.2016

Tropem Wilczym, Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych, Zawadzkie, 28. luty 2016r.

Kazimierz Kordziński, Krzysztof Wysota oraz Martyn Kasperczyk reprezentowali Mafię w niedzielnej imprezie „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych” której ideą było oddanie hołdu żołnierzom polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP oraz popularyzacja wiedzy na ten temat.

Biegi organizowane były w całej Polsce. 
Uczestniczyło w nich MNÓSTWO biegaczy!

Nasza trójka pokazała się z BARDZO dobrej strony, zajmując odpowiednio:
5. miejsce Martyn Kasperczyk 37:45
16. miejsce Krzysztof Wysota 42:40
17. miejsce Kazimierz Kordziński 42:43
Trasa liczyła 9,5km (planowo 10km).

Powoli czas rozkręcać nogi i przepalać płuca na krótszych i szybszych biegach.
Przed nami na prawdę długi sezon, podczas którego będziemy godnie reprezentować MAFIĘ TEAM LUBLINIEC na ogólnopolskich biegach.

Pozdrawiamy!

bieg zolnierzy wykletych 2016

Night Run vol. 3 by Mafia Team Lubliniec

Night Run vol.3 za nami!

Silny wiatr, deszcz - warunki dla prawdziwych twardzieli. 
Pomimo tego na starcie 20.02.2015 r. pojawiła się 9'tka śmiałków, aby punktualnie o godzinie 22:00 zacząć rozgrzewkę a następnie równym tempem zaliczyć kolejną już edycję nocnego biegania.

night run vol3

Trasa liczyła niecałe 13km a przebiegała przez Lisowice - znane co niektórym z Kwietnego Biegu, gdzie Mafia Team Lubliniec biła rekordy trasy, Ogólnopolskiego Biegu Tropami Śląskich Dinozaurów, czy też Biegu Noworocznego, kiedy to wielu z nas zaczęło przygotowania do sezonu - Draliny, oraz Lubecko. 
Tempo biegu ponownie dostosowane do wszystkich uczestników - całość zajęła niewiele ponad 1:12h.

Nagrodą za ciężkie warunki pogodowe była gorąca herbata (z dodatkiemEmotikon smile ) oraz przepyszne ciasto Pani Prezesowej, aby osłodzić życie i uzupełnić stracone kalorie. Emotikon smile

Pamiętajcie o nas i już teraz (w najbliższym czasie podamy DOKŁADNY termin) - nowa trasa, mamy nadzieję zdecydowanie lepsze warunki. 
Mafia Team Lubliniec nie poddaje się i jeszcze nie raz pozytywnie Was zaskoczy!

Pozdrawiamy

Mafiozów Czterech pobiegnie w Bochni

I stało się ! 

To już na 101% pięciu naszych ultraso-ścigaczy będzie zmagać się 12 marca w podziemiach kopalni soli Bochnia.
Aby dostać się na tą fenomenalna imprezę Mafiozów Czterech zostało wylosowanych, spośród 178 drużyn zgłoszonych w tym roku jak widać szczęście dopisało, gdyż w losowaniu można wybrać tylko 42 drużyny. (startuje 65)

Chłopaki wystartują w składzie:
-Marek Grund
-Andrzej Zyskowski
-Martyn Kasperczyk
-Marek Kapela
w sztafecie Mafiozów czterech by Mafia TEAM Lubliniec

bochnia marek2

Będą zmagać się przez 12h w podziemnej sztafecie na pętli która wynosi 2420m przy zróżnicowanej temperaturze. Wiemy że dadzą z siebie wszystko aby zdobyć jak najlepsza lokatę i pokazać kolejny arsenał Lublinieckiej Mafii.

Wiemy też że nasz Mafiozo Kazimierz Kordziński wyruszy z swoimi przyjaciółmi
- Roman Pytel
- Darek Gutkowski
- Dominik Trzepizur
w Sztafecie Kinga TEAM

Warto zaznaczyć ze Kazik jako jedyny zawodnik ma na swoim koncie wszystkie 11 edycje podziemnej sztafety co daje mu wynik 181 pętli (pętla 2420m)= 438km i 20m. 
Marek Grund natomiast brał udział w 3 edycjach (2010,2011,2012) co daje mu 50 pętli czyli 121km

W jedenastu edycjach biegu wystartowało łącznie 2456 zawodników z całej Polski i nie tylko.
przebiegnięto w sumie 93 518 km i 150m

Wiemy że Mafiozi dają z siebie wszystko !

ZIMNaR 2016 - ostatni etap, klasyfikacja końcowa

Zakończyły się zmagania w ramach lublinieckiej edycji ZIMNaR 2016.

Poniżej lista uczestników cyklu, którzy ukończyli wszystkie 6 biegów i stworzyli klasyfikację końcową. 20 stycznia nastąpi rozdanie nagród oraz odbędzie się extra etap, dla osób, które chcą uzupełnić brakujący odcinek bądź po prostu ostatni raz w tym roku skorzystać z lublinieckiej ZIMNaRowej atmosfery :) ...niestety te osoby nie będą już liczone do klasyfikacji końcowej, zatem lista wyników (pod linkiem) jest ostateczna.

 

ZIMNaR w pełnym wymiarze ukończyło 58 osób w tym 4 Mafiozów ;)

 

miejsce , imię i nazwisko , zsumowany czas 6 etapów

10 KACZMARCZYK SEBASTIAN 02:56:02
12 WYSOTA KRZYSZTOF 03:06:53
15 KORDZIŃSKI KAZIMIERZ 03:10:17
37 BIELA MONIKA 03:40:38

 

Wyniki 6 etapu (7,195km): http://www.wkbmeta.pl/zimnar/zimowyvi.htm
Pełne wyniki: http://www.wkbmeta.pl/zimnar/zimowyw.htm

 

Leszek Swoboda - wystartował w 5/6 etapów
Paweł Springwald - wystartował w 5/6 etapów
Zenon Nowak - wystartował w 2/6 etapów
Artur Kaczmarczyk - wystartował w 1/6 etapów
Marcin Grabiński - wystartował w 1/6 etapów

Wszystkim uczestnikom serdecznie gratulujemy, well done guys ;)

zimnar etap6 2 20160216 1874999920

ZIMNaR 6, 7 II 2016r.

ZIMNaR-ów 2016 ciąg dalszy.

6 lutego odbyła się 5 część Zimowego Maratonu Na Raty w Lublińcu, 7 lutego 4- ostatnia część w Dobrodzieniu.

W Lublińcu walczymy przez sześć kolejnych sobót na dystansie 7km (7195m ostatni), w Dobrodzieniu coniedzielne bieganie to 3 razy po 10km i ostatni etap 12195m.

Tym razem zaczniemy od Dobrodzienia, gdzie skończyły się zmagania, pozostał tylko epilog 14.02.2016 dla tych, którzy ominęli którykolwiek z etapów ZIMNaRa a chcą mieć zaliczony pełen maratoński dystans.

Wielkie gratulacje dla Marka Kapeli za zajęcie 3 miejsca w klasyfikacji generalnej !!
Gratulacje także dla Kazika Kordzińskiego, jedynego zawodnika, który zaliczył w tym roku wszystkie etapy biegów w Lublińcu i Dobrodzieniu i jednocześnie zajął 1 miejsce w kat. M50 w Dobrodzieniu.

Brawa Panowie !

Wyniki naszych - Dobrodzień - 4 etap - 12195m (startowało 52 zawodników):
4. Marek Kapela 47:49
24. Kazimierz Kordziński 57:46

Klasyfikacja generalna - Dobrodzień ZIMNaR 2016:
3/3. Kapela Marek 2:45:21
13/1. Kazimierz Kordziński 3:23:41

Pełne wyniki 4 etapu oraz podsumowanie dotychczasowych zmagań:http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2016/dobrzim6b4.xls

Teraz Lubliniec - wyniki naszych - Lubliniec - 5 etap (startowało 85 zawodników):
2. Zenon Nowak 25:19
18. Artur Kaczmarczyk 28:28
19. Sebastian Kaczmarczyk 28:28
21. Leszek Swoboda 28:35
26. Krzysztof Wysota 29:37
28. Kazimierz Kordziński 29:57
32. Paweł Springwald 30:36
59/9. Monika Biela 35:46

Pełne wyniki: http://www.wkbmeta.pl/zimnar/zimowyv.htm
Podsumowanie po 5 etapach: http://www.wkbmeta.pl/zimnar/zimowyw.htm

Zdjęcia z Lublińca - źródło - WKB Meta Lubliniec - http://mafiateam.pl/galeria/zawody/zimnar-lubliniec-2016/zimnar-etap-5-67ii2016

Ostatni etap ZIMNaR Lubliniec 13.02.2016 (tydzień później epilog), w Dobrodzieniu epilog 14.02.2016, zapraszamy !

ZAMIEĆ 24h, Szczyrk, Skrzyczne i 2 miejsce !!

Andrzej Zyskowski, najlepszy nasz Ultras tak oto opisuje swój suckces w tegorocznej ZAMIECI (30-31.01.2016r.):



"ZAMIEĆ 24h bieg na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. II miejsce open. 9 pętli i ok. 140km. ale od początku...


Start o godz.12 trochę mnie zaskoczył, bo wystrzał nastąpił 2min. wcześniej, a ja jeszcze sobie spokojnie rozmawiałem z Rafał Bielawa, w moim przypadku 2min. to żadna różnica, Rafał chciał zrobić szybkie kółko. Pierwszy km po asfalcie prawie płasko, luz. Potem skręt w las i w górę (mocno), podłoże ok, trasa oznakowana świetnie. od 800mnp zaczyna hulać wiatr, pojawia się błoto i błoto pośniegowe. Im wyżej tym więcej śniegu, miejscowo bardzo silny wiatr (kaptur nieodzowny) i mocne podejścia. Są też miejsca dość wąskie i z ubitym śniegiem, w głowie strach jak je będę pokonywał na zmęczeniu po np. 18h. Po ponad 7km jestem na szczycie, odbicie chipa i w dół. Na początku fajnie, potem nauka jazdy na nartach, ale bez nart. Po ok 1km wpadam w głębokie do połowy łydek błoto pośniegowe i od tego momentu do końca biegu buty cały czas mokre. No nic przyjąłem taktykę zbiegu jak przecinak, nie po bokach a środkiem i szybko. Bardziej się nie zmoczę. W pewnym momencie dobiegam do głównej "atrakcji" biegu koryto rzeki, tak ostry spadek że zjazd na butach bez orła nie możliwy. Póki jasno zjeżdżam, 2 gleby, nie jest źle. Coś tam jeszcze na odprawie wspominali o jakiś drzewach, co tam gorzej chyba nie będzie . No i dobiegam do "drzewek" tu taki spadek, wraz z rozjeżdżonym śniegiem, że jedyny sposób to biec od drzewa do drzewa. Jak kolejne drzewo daleko to impet uderzenia rękoma o nie jest dość duży. Po pokonaniu tej przeszkody zostaje już naprawdę lajtowe ok. 4km do punktu kontrolnego na dole.I tak w kółko, u mnie 9 razy (w tym 6 w nocy) z dodatkowymi atrakcjami jak ulewa, grad (i to intensywny), śnieg. Organizacja biegu świetna, jedzenia, picia pod dostatkiem, wolontariusze pomocni, trasa oznakowana bezbłędnie. Wspaniały i najtrudniejszy dla mnie do tej pory bieg. Ale w końcu to Skrzyczne..."

Pełne wyniki: http://pomiar-czasu.pl/wyniki/z160130glowny.pdf
Kilka fotek : http://mafiateam.pl/galeria/zawody/zamie-24h-szczyrk-2016-skrzyczne

Marek Grund i Zimowy Półmaraton Gór Stołowych 2016

Nasz młody wariat Marunia tego weekendu postanowił po raz drugi zmierzyć się z Zimowym Półmaratonem Gór Stołowych, jak mu poszło ?

Możecie o tym przeczytać w jego relacji - Pasterka 30.01.2016r. :

 

"Lodowo-Zimowy Półmaraton Gór Stołowych 2016

Pasterka - miejsce urokliwe i chwytające za serce, posiada dar pisania własnych historii opartych zawsze na bieganiu, przez 365 dni w roku. Bije tam zawsze jedno serce „pozostawione w pasterce”
To właśnie tutaj po raz drugi odbył się zimowy półmaraton który został zapisany do kolejnych kartek historii Pasterki.

Piątek 29-01-2016 Przeddzień startu

Przyjechaliśmy około 20 i nie zaskoczy nikogo to że w biurze spotkaliśmy „Pasterskie Anioły” tych samych wolontariuszy co zawsze, z tymi samymi uśmiechami, z tym samym sercem dla biegaczy i z tą zawsze wyciągnięta pomocną dłonią. To oni Załoga Górska (https://www.facebook.com/zalogagorska) niezmiennie od lat zarywając nocki pomagają w organizacji imprez biegowych w Pasterce i DFBG.
Odebraliśmy pakiety startowe w nich przepiękne chusty, byliśmy miło zaskoczeni bo nie było o nich żadnych informacji prędzej. Pogadaliśmy z znajomymi i udaliśmy się do naszych pokoi. Przygotowałem rzeczy na metę i odniosłem do depozytu. Później przygotowałem wszystkie ciuchy i buty na sam bieg, upewniłem się że wszystko mam. Tutaj chciałem podziękować mojemu sponsorowi www.manaslu.pl za otrzymany sprzęt do biegania. W pierwszym zamiarze miałem pobiec z plecakiem ze względu na wymagany sprzęt na zawodach, ale ostatecznie sprawdziłem wszystko dokładnie i stwierdziłem że poradzę sobie z upchnięciem tego w kurtce. Trochę mniej balastu podczas biegu na pewno korzystnie wpłynie na wynik końcowy. To co dobranoc Pasterko Emotikon wink Widzimy się o 9:00 na starcie

Sobota 30-01-2016 Dzień startu

Wstałem przed 7 zjadłem lekkie śniadanie i regularnie się jeszcze nawadniałem. Głowa pulsowała, myśli nie ustawały, bojowe nastawienie 101% Sprawdziłem jeszcze raz sprzęt, wszystko jest ok, wszystko się zgadza. Poszedłem po resztę ekipy i poszliśmy na start około 8:30. Rozgrzewka, wspólne zdjęcia i te 5min dla każdego przed startem. Temperatura około 2 stopni ale spory wiatr, odczuwalna temperatura wynosiła więc około -5 stopni . Atmosfera jednak podkręca się co raz bardziej z głośników na starcie co raz mocniejsze kawałki aż do utworu Grubsona w którego słowach już odlatywałem i byłem gotowy do startu „Gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się”
Godzina startu przybliża się nieubłagalnie, krótkie przemówienia Piotra Hercoga i ostrzeżenia przed oblodzoną trasą ( jeszcze o tych oblodzeniach będę wspominał). Wspólnie odliczyliśmy od 10
3,2,1…. START ! No i poleciało stado 450 maniaków biegania w Pasterskie łąki aby zaraz wbiec na szlak i zmierzać na Szczeliniec, gdzie czekać na każdego z nas będzie meta, przepiękny medal i to co w tym wszystkim najcenniejsze, to o co w tym bieganiu chodzi „satysfakcja” pokonania swoich kolejnych słabości !
Start od razu z grubej rury doskonale znałem swoje zamiary, mimo że trenowałem krótki czas ze względu na swoja miesięczna przerwę. Ustawiłem się dobrze, bo wiedziałem ze zaraz będzie wąsko na szlaku no i tak też było. Wiedziałem ze dziś jest ten dzień że można góry przenosić, warunki zapowiadały się na razie idealnie braki śniegu, gdzie nie gdzie tylko coś tam białego jeszcze się świeciło. W lesie osłonięci byliśmy od wiatru. Czułem jak unoszę się dziś w euforii biegu. Pierwszy podbieg, zamieniam w szybkie podejście, gdyż pojawia się trochę lodu, zaczynam wiec wszystko lekko kontrolować, dlatego minimalnie zwalniam. Wszystko idzie pięknie bez żadnych problemów (przynajmniej na razie) Mały Szczeliniec zdobyty, teraz bardzo trudny techniczny zbieg, a do tego ten lód. Spojrzałem na to wszystko na głębokim oddechu i rzuciłem się na atak, kto nie ryzykuje ten traci ! Udało się idealnie zaliczyłem tutaj tylko jeden mały uślizg asekurowany rękami. Dobiegam do pierwszego punktu odżywczego jest 6km trasy. Ale dla mnie to nie jest tylko 6km trasy półmaratonu dla mnie to tragiczna historia minionego lipca 2015r. kiedy to na trasie Supermaratonu Gór Stołowych to właśnie tutaj schodziłem już na inny świat, to tutaj przeżywałem swój biegowy horror, to tutaj bałem się o swoje ciało i zdrowie. To właśnie tutaj ! Po raz pierwszy w życiu po ponad 8 latach biegania musiałem zejść z trasy (zainteresowanych odsyłam do artykułu „Spowiedź Pokonanego”)
Ale dosyć złych wspomnień, wypiłem tutaj kubek herbaty i coli, złapałem garść żelków i ruszyłem na kolejny atak. Chodź przez chwile w oczach jeszcze widziałem swój obraz umierającego i błagającego o pomoc, leżącego na parkingu pod Sczelinicem. Starałem się go rozbić, więc krzyknąłem dwa razy i zaśpiewałem przez chwile „gdzie strumyk płynie z wolna” Tempo rosło wybiegamy na otwarte polany, wiadomo ze jest tu dość wietrznie, ale szybko pokonuje ten fragment i dobiegam do zbiegu. Wiatr dalej jest odczuwalny, do tego stopnia że z oczu wypływają łzy, to wszystko co teraz widzę jest bardzo rozmazane , nie jestem w stanie nad tym zapanować i staje się rzecz nieunikniona, szybkie tempo, mocny zbieg i lód na wystających skałach… krach ! Poślizgnąłem się i wpadłem lewa kostką do jakiejś dziury nie wiem jak bardzo kostka się wykręciła, zdążyłem się tylko zablokować prawą nogą ratując się przed upadkiem. Syknąłem głośno, ból był okrutny, pomyślałem właśnie o tym co się stało rzucając w eter kilka przekleństw. Kostka bolała, ale nie zatrzymałem się zwolniłem, bardzo zwolniłem… mam nadzieje że to nic poważnego. Zwolnione tempo wiąże się z tym że wyprzedza mnie sporo osób. Nie miałem na to wpływu już. Ból zaczynał powoli ustępować ale nie miałem zamiaru teraz zaryzykować. Utrzymałem wolne tempo zbiegu i na prostej już jakoś to rozbiegałem. Teraz Podbieg na błędne skały, uwaga, uwaga śnieg ! Jest śnieg, ale jest i lód, który nie daje wytchnienia, podbiegałem na zmianę z marszem na błędne skały cały czas trzymając się drzew przy szlaku, dawało to spore bezpieczeństwo gdyż nogi tańczyły na lodzie nieubłagalnie. Kostka co jakiś czas się przypominała, ale starałem się o tym nie myśleć ,choć wiedziałem już że z kostka na pewno jest coś nie tak. Po wdrapaniu się na błędne skały zdobywam 14km i drugi punkt żywieniowy, tutaj również wypiłem tylko kubek herbaty i coli złapałem za żelki i pobiegłem dalej. Teraz błędne skały, stawiały opór lód, lód i lód a pod lodem strumyki wody, po kostki bo i o tym się przekonałem na własnej skórze, kiedy ujechałem na skarpie wpadając na lód który zarwał się pode mną i skąpałem moja uszkodzoną kostkę w lodowatej wodzie, co ciekawe poczułem duża ulgę. Dlatego przyśpieszyłem. Błędne skały dalej technicznie niszczyły nogi, ale nie ma trasy do niepokonania ! Zatem zbieg, kolejna techniczna oblodzona zmora, upadałem tutaj kilkakrotnie, ale zawsze pod asekuracja rąk. Zbieg poszedł w miarę szybko, teraz kawałek po asfalcie i jeszcze jakieś niecałe 700 schodów na Szczeliniec. Marek jak to Marek na schodach czuję się doskonale, podskakuje więc jak kozica zdzierając gardło co raz to głośniej. I jest ostatnie 200 metrów do mety, zrobiłem to co sobie obiecałem przed startem. Rozpiąłem kurtkę prezentując swoją wyprężona klatek a na niej wizytówkę w postaci krawata, klubu MAFIA TEAM Lubliniec ! Dosłownie wskakuje na metę… ciesząc się jak małe dziecko z nowej zabawki.

Poszedłem zaraz do sanitariuszy okazało się ze mam naderwana torebkę skokowa, podobno przejdzie samo, mam tylko smarować

Marek Grund
Open - 29
M20 – 8
czas 2:19:34

Pasterko dziękuje za kolejna historie…  "

pełne wyniki: http://wyniki.datasport.pl/results1671/wyniki/01_open.pdf
kilka zdjęć:  http://mafiateam.pl/galeria/zawody/zimowy-pomaraton-gor-stoowych-pasterka-30012016

ZIMNaR Lubliniec 4/6 Dobrodzień 3/4

ZIMNaR-ów 2016 ciąg dalszy.

30 stycznia odbyła się 4 część Zimowego Maratonu Na Raty w Lublińcu, 31 stycznia 3 część w Dobrodzieniu.
W Lublińcu walczymy przez sześć kolejnych sobót na dystansie 7km (7195m ostatni), w Dobrodzieniu coniedzielne bieganie to 3 razy po 10km i ostatni etap 12195m.

Wyniki naszych - Lubliniec - 4 etap (startowało 79 zawodników):

15. Leszek Swoboda 28:47
16. Sebastian Kaczmarczyk 29:10
23. Krzysztof Wysota 30:49
26. Kazimierz Kordziński 31:13
28. Paweł Springwald 31:19
54/8. Monika Biela 36:16

Pełne wyniki: http://wkbmeta.pl/zimnar/zimowyiv.htm

Podsumowanie po 3 etapach: http://wkbmeta.pl/zimnar/zimowyw.htm

Wyniki naszych - Dobrodzień - 2 etap (startowało 47 zawodników):

2. Marek Kapela 38:10
24. Kazimierz Kordziński 48:00

Pełne wyniki 3 etapu oraz podsumowanie dotychczasowych zmagań: http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2016/dobrzim6b3.xls

Zdjęcia http://mafiateam.pl/galeria/zawody/zimnar-lubliniec-2016/etap-4-30012016 (źródło WKB Meta Lubliniec)

Dalszy ciąg zmagań 6 i 7 lutego, zapraszamy !

Powered by JS Network Solutions